Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 226 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

"Posłuchaj moja córko, (...) bardzo chciałabym, żebyś umarła, będzie lepiej, jak umrzesz."* - "Spalona żywcem" - Souad

wtorek, 11 maja 2010 11:26
   Koło tej książki nie można przejść obojętnie - dla osób wrażliwych i chcących poznać prawdę o świecie, w którym żyjemy jest to pozycja obowiązkowa wręcz. Książkę pochłonęłam jednym haustem, z wzmagającym uczuciem zzdziwienia, zszokowania i niedowierzania wręcz. Nawet pomimo różnic kulturowych i mentalnych ciężko jest mi pojąć wydarzenia, jakie mają nagminnie miejsce w wielu krajach ówczesnego świata, tak podłe i barbarzyńskie są to obyczaje. Otrząsnąwszy się z dreszczy zgrozy pierwszy chyba raz tak wyraźnie poczułam radość ze swego europejskiego pochodzenia.

   Souad urodziła się w Palestynie około roku 1957. W jej państwie, podobnie jak w wielu innych krajach islamu, urodzenie się kobietą było największym nieszczęściem, jakie można było sobie wyobrazić; z góry przesądzało o niewolniczym losie i pasmie poniżeń w jakich będzie musiała ze względu na swą płeć żyć. Kobiety musiały chodzić szybko, z opuszczoną głową, licząc kroki. Niezamężnym nie wolno było opuszczać podwórka samotnie, zawsze musiała towarzyszyć im inna, starsza kobieta. Najmniejsze odstępstwo od tak konserwatywnych i surowych zasad kończyło się określeniem jej mianem charmuta i, co za tym idzie, okrutną karą. Jedyną możliwością zaznania namiastki swobody było wyjście za mąż - dziewczyna mogła stać się żoną już w wieku 14 lat; 17-latka była już wyszydzaną i poniżaną starą panną.
   Przejawów dyskryminacji i uprzedmiotowienia kobiet wymienia Souad mnóstwo: wymóg kąpieli jej i wszystkich sióstr w tej samej wodzie, ubrania zakrywające całe ciało mimo upałów panujących w jej części świata. Liczne sceny poniżania, ubliżania i lżenia ze strony ojca były smutną codziennością Souad - wystarczyło zerwać przypadkiem zielony pomidor, by ojciec roztrzaskał go jej na głowie i kazał zjeść resztki. Innym razem zbił ją okrutnie i wytarzał w popiele, każąc jej zjeść ciepły jeszcze popiół za to, iż spaliła chleb w piecu chlebowym; jeszcze kiedy indziej tłukł jej głową o brzeg wanny za to, iż rozlała odrobinę wody. W kraju autorki bowiem: "To mężczyzna stanowi i egzekwuje prawo, to on chroni rodzinę to syn zajmuje miejsce ojca i wydaje za mąż siostry."**
   Swojego ojca Souad nienawidziła. "Gdyby umarł, byłybyśmy jeszcze szczęśliwsze."***- stwierdza. Ojciec bowiem był dla niej symbolem i powodem bezustannego strachu, bólu i cierpienia; katował córkę jak tylko mógł, bez powodu. To właśnie on był jej potencjalnym mordercą, który w każdej chwili mógł zaatakować ją lub jej siostry; Souad bała się że wrzuci ją do studni, potnie piłą lub zrzuci z drabiny. Poza tym ojciec nienawidził jej ukochanego brata - pewnego dnia rzucał w niego kamieniami z tarasu. Innym razem dusił matkę nałożonym jej na głowę workiem.
   Matki również nie darzyła Souad miłością; lecz jej postępowanie była w stanie usprawiedliwić strachem w jakim sama żyła. Wielokrotnie widziała jak matka, powiwszy dziecko i stwierdziwszy, iż jest ono płci żeńskiej, dusiła je natychmiast z zimną krwią- w taki sposób zabiła około siedmiu córeczek. Ponadto matka zdradzała ojca, kochała się w zbożu ze swym kochankiem nakazując córce zbierać owoce by uniknąć podejrzeń o cel ich wypraw na pole. Souad postępowanie matki nie gorszy: "Mój ojciec umie tylko bić kobiety i zmuszać je do pracy, która dostarcza mu pieniędzy. Więc niech matka uprawia miłość z innym mężczyzną pod osłoną intensywnej pracy, bardzo mnie to cieszy."**** Nie miała ona zresztą wyboru - gdyby prawda wyszła na jaw, ojciec zabiłby je obie.
    Natomiast brat Assad darzony był przez nią nie dającą się wytłumaczyć, bezwarunkową miłością - nie zdołał jej zabić w Souad nawet fakt, iż widziała jak udusił on w imię zbrodni honorowej jej siostrę Hanan kablem od telefonu; nie zmienił tego fakt, iż pobił tak dotkliwie swą ciężarną żonę, że aż poroniła.
   Tak Souad wyjaśnia mchanizm zbrodni honorowej, "(...) Jarimat al Sharaf, i co dla mężczyzn w moim kraju nie jest żadną zbrodnią"*****: najpierw odbywa się rodzinna narada; w dniu egzekucji rodziców nie ma w domu, wychodzą gdzieś, a mężczyzna którego wyznaczono na kata zostaje w domu sam z ofiarą. Jeśli bowiem nie pomści się plamy na honorze rodziny, którą swym niestosownym zach0waniem uczyniła jej dziewczyna mieszkańcy wioski separują rodzinę od reszty społeczności, nie odzywają się do jej członków, nie chcą z nimi handlować, skazują na banicję. Oprócz zbrodni dokonanej na jej siostrze Souad był świadkiem również innej, dokonanej na dziewczynie, z którą zbierała kalafiory - tę kierowca przejechał cofając autokarem, którym dowoził je do pracy; koło zmiażdzyło jej głowę. Innej kobiecie, już mężatce, podobno bracia obcieli głowę i obnosili ją po wsi, gdyż podejrzewali ją o romans dlatego tylko, iż często chodziła do warzywniaka.
   Souad nie chcąc żyć w ciągłym terrorze, a wiedząc, iż chłopak z naprzeciwka prosił już rodziców o jej rękę, postanawia dopomóc losowi tym bardziej, iż nie wolno jej będzie wyjść za mąż, zanim ojciec nie wyda Kinat, jej starszej siostry. Ta jednak do małżeństwa się nie kwapiła, nie miała adoratorów. Souad aranżowała potajemne schadzki z chłopakiem z sąsiedztwa podczas których rozmawiali o wspólnej przyszłości, o ślubie i kochali się. Była zakochana w swym Faiezie po uszy. W końcu zaszła w ciążę - gdy Faiez się o tym dowiedział zniknął z jej życia. Dziewczyna ze strachu tłukła kamieniem w brzuch, by dostać okresu. Wszystko na nic. Rodzice nabrali podejrzeń, matka sprawdziła jej piersi, kazali jej udowodnić, iż ma okres. Odbyła się rodzinna narada, na wykonawcę wyroku wybrano szwagra Husseina; przyszedł on do jej domu i rozmawiając z nią serdecznie polał benzyną i podpalił żywcem.
   Dziewczynę odwieziono do szpitala, tam personel poniżał ją, zarzucał jej że cuchnie, nie podawał żadnych lekarstw, mył zimnym prysznicem ciało, które było jedną wielką raną - dla wszystkich była przestępczynią. Matka pragnęła jej śmierci tak, iż chciała podać jej truciznę do wypicia. W szpitalu urodziła przedwcześnie swoje dziecko, które zaraz jej odebrano. Gdyby nie pomoc Jacquline z organizacji "Ziemia ludzi" opiekującej się krzywdzonymi dziećmi, którą zainteresował i poruszył problem Souad, dziewczyna zapewne zostałaby skazana na powolną śmierć. Ona jednak, przy pomocy młodego lekarza, przekonała rodzicóe by pozwolili jej zabrać ich spaloną córkę, by umarła z dala od nich i więcej nie pokazywała się im na oczy. Następnie odnalazła synka dziewczyny i zabrała ich oboje do Europy, do Szwajcarii. Tam dziewczyna odbyła leczenie, przeszła wiele operacji plastycznych (m.in. mających na celu oderwanie sklejonego z klatką piersiową podbródka). Długo jednak nie mogła przyzwyczaić się do panujących obyczajów - do skąpo ubranych kobiet, do ich spontaniczności i śmiałości w kontaktach z mężczyznami - było to dla niej czymś niewyobrażalnym. Po jakimś czasie przeprowadziła się do innego kraju europejskiego - dla swego bezpieczeństwa nie podaje jego nazwy - tam wyszła za mąż, zostałą szczęśliwą matką dwóch córeczek - Laetitii i Nadii. Wciąż jednak zbrodnia, której padła ofiara kładała się cieniem na jej życiu - zaowocowała silną depresją z powodu niemożności ubierania się latem jak inne kobiety czy też fobią przed ogniem. Żyła też w ciągłym pragnieniu zemsty za krzywdy jej i jej syna Mauroana.
   Jacquline zwraca uwagę czytelnika, iż zbrodnie honorowe mają miejsce nie tylko w kraju Souad, Izraelu, ale również w krajach takich, jak: Jordania, Turcja, Iran, Irak, Jemen, Indie, Pakistan i niektórych krajach Europy. Zbrodnia honorowa nie podlega przedawnieniu - nie ważne, ile minęło lat od pierwszej próby, bądź wydarzeń, które sciągnęły na dziewczynę wyrok śmierci, kiedy tylko spotka ona kogoś z rodziny, pewnym jest, iż zostanie zamordowana.
*słowa matki skierowane w szpitalu do spalonej córki, mające ją zachęcić, by wypiła truciznę, s. 91.
**s. 26.
***s. 13.
****s. 33.
*****s. 41.

Wydawnictwo i rok wydania: Świat Książki, Warszawa 2004.
Współpraca: Marie-Therese Cuny
Przekład: Ewa Cieplińska
Motywy: zbrodnia honorowa | portrety kobiet | przeczytać Azję
Ilość stron: 182.
Moja ocena:6/6

Podziel się
oceń
1
0

komentarze (21) | dodaj komentarz

"Chciałam 'odkrywać Amerykę' w naszej wiosce"* - "Krzyk serca. Czyli historia prostodusznej dziewczyny" - Bibisz (wł. Hadżarbibi)

poniedziałek, 03 maja 2010 18:26
   Historia Bibisz wciąga. I to bardzo. Czasem jest wstrząsająca, ale zawsze okraszona humorem i pogodą ducha autorki a zarazem głównej bohaterki; kobiety o tyleż zawziętej i ambitnej, o ileż prostej i pełnej pokory. Hadżarbibi przyszła na świat w Uzbekistańskiej wiosce, w której życie płynęło regulowane zacofanymi obyczajami i przestarzałym światopoglądem, w pełni podporządkowane tradycji i religii. Do takiego świata Bibisz zdecydowanie nie pasowała, dusiła się w nim. Dlatego za wszelką cenę starała się ułożyć sobie życie w postrzeganej przez siebie jako ostoja nowoczesności i dóbr cywilizacji - Rosji. Jak wiele musiała poświęcić i wycierpieć w walce o swe marzenia? To się czasem poprostu w głowie nie mieści.

   Życie Bibisz od dzieciństwa nie było sielanką - brutalnie zgwałcona w wieku ośmiu lat omal nie przypłaciła życiem podróży do babci, która mieszkała zaledwie 3km od rodziców dziewczynki. Pozostawioną na pastwę losu na pustyni dziewczynkę znalazł pastuch, który jednak również miał wobec niej niecne zamiary. Tragedia powtórzyła się ponownie, gdy dziewczyna miała parenaście lat - ponownie zgwałcono ją, okrutnie pobito i zelżono.  Rozpacz dziewczyny była tym głębsza, iż w jej stronach niebycie dziewicą niemalże przekreślało jej szanse na znalezienie męża i szczęście małżeńskie. Upodlenie oraz niezrozumienie ze strony najbliższych (ojciec i brat bili ją gdy chciała tańczyć oraz kiedy pokazała się w telewizji, widząc w tym ujmę na honorze rodziny), sprawiły, że Bibisz myślała o samobójstwie; po połknięciu tabletek wylądowała w domu dla obłąkanych. Nie mogąc odnaleźć się w tym zacofanym i rządzonym zabobonem świecie, uciekła w tajemnicy przed ojcem i bratem do Leningradu - był rok 1983, Bibisz miała zaledwie siedemnaście lat, głowę pełną idyllicznych marzeń i parę rubli w kieszeni. Tułała się po mieście, mieszkała kątem u poznanych ludzi, pracowała w przedszkolu, wielokrotnie padała ofiarą nieznajomości panujących w wielkim mieście obyczajów oraz języka. Przykład? Kucharki wmówiły jej iż "lektor", to ktoś, kto sprawdza, czy pracownice są dziewicami, Bibisz czekała więc nań leżąc na biurku w pozycji ginekologicznej. Poniósłszy porażkę wróciła w rodzinne strony, ale nie poddała się; poszła na studia, wkrótce poznała swego męża Ikrama. Przed ślubem musiała przejść przez masę rytuałów, które częstokroć również ją poniżały - swatowie wypytywali ludzi na wsi o nią i jej rodzinę, zarzucali niecne zamiary wżenienia się w bogatą rodzinę męża. Opowiada o szykowaniu jej posagu przez wiejskie kobiety, o wieczorze panieńskim, malowaniu jej ciała henną, o bogatym kałymie, jaki rodzina za nią dostała, o zaplataniu warkoczy. W noc poślubną świadomy jej nie-dziewictwa mąż ubrudził chustę mięsem i poplamioną pokazał gościom weselnym, nie dając im powodu do poniewierania żony. Potem był roczny okres zakazu odzywania się do teściów, liczne perypetie w kuchni pokazujące jak marną kucharką była Bibisz. Między nią a teściową Rają rozkwita prawdziwa kobieca przyjaźń - kobieta zdradza jej najskrytsze i najintymniejsze tajemnice swego życia; pomaga, jak może, dzieli smutki i radości; teść natomiast to człowiek dobry, acz oddany tradycji i dość apodyktyczny - zabronił Bibisz poddać się cesarce, każąc rodzić własnymi siłami. Bibisz powiła dwóch synów - Ajbeka i Nadirbeka. Cała rodzina przeprowadziła się wkrótce do Rosji - kraju postrzeganego przez nich jak utopia, jednak brutalna rzeczywistość przywróciła ich pragnieniom realizm, każąc tułać się po licznych domach, uniemożliwiając podjęcie pracy czy brutalnie doświadczając chłopców dlatego, iż byli innego pochodzenia (Ajbeka omal w szkole nie uduszono). W końcu jednak, dzięki skromnej garstce ludzi życzliwych Bibisz kończy swą opowieść z iskierką nadziei i siły do stawiania czoła dalszym przeciwnościom losu.
   Bibisz snuje również opowieści o życiu swej rodziny i znajomych - opowiada o dziadku mulle, odganiającym zaklęciami złe moce, rzucającym uroki czy leczącym z bezpłodności; wysłanym za swe praktyki religijne na Sybir. Opowiada przejmującą historię babci, wydanej mimo woli przez szwagra za mąż po wygnaniu dziadka, żeby ich dzieci miały co jeść. Kiedy nie dała mężowi dziecka w ciągu roku, mając za soba prawo odesłał ją szwagrowi. Dziadek po powrocie z wygnania wyrzekł się "niewiernej" żony i poślubił inną kobietę, z którą babcia utrzymywała przyjacielskie stosunki, byle tylko nie zostać wyrzuconą z dziećmi na bruk.
  Życie w domu rodzinnym Bibisz nie płynęło przysłowiowym "mlekiem i miodem" - spanie na podłodze na baraniej skórze pełnej gryzących pcheł - tak wyglądała codzienność jej rodziny. Ciężka, mordercza wręcz praca przy zbiorach bawełny też nie była bohaterce obca - pracowano od rana do nocy, w upale, z nogami w wodzie. Tak wypełniano plan roczny nałożony na kraj rządami Breżniewa - uczniowie szkół również byli zobowiązani do jego realizowania - razy zadawane metalowym prętem przez kuratorkę były karą dla tych, którzy nie uzbierali dziennie prawie 100 kilogramów leciutkiej bawełny. Bawełny, która gniła potem w rosyjskich magazynach.
    Bibisz przywołuje też piękne legendy opowiadane jej przez babcię Nijazdżan - legenda o klątwie opowiada o Bogu każącemu przynieść ludziom jajka, a następnie wybrać sobie ze stosu po jednym - kto wziął te, które przyniósł miał gwarancje, iż krzywdy jego i jego potomków zostaną pomszczone przez opatrzność. Opowiada też legendę o nieszczęściu - Bóg dał je człowiekowi, bo tylko on był w stanie je znosić, w przeciwieństwie do gór, które skruszały i morza, które w jego obliczu wyschło.
   W książce gęsto od obyczajów i tradycji rodem z Azji Środkowej - Bibisz przybliża obyczaj obrzezania, wspomina wiarę w działalność znachorek, które smarowały jej w wieku pięciu lat język gliną jako antidotum na użądlenie przez trzmiela. Daje świdectwo muzułmańskim obyczajom swatania ze sobą kuzynów, przybliża instytucję muzułmańskiej halify, czyli kobiaty czytającej księgę świętą na pogrzebach, sowicie opłacanej co czyniło to stanowisko wielce prestiżowym, mówi też o poniżaniu i uprzedmiotowianiu kobiet w jej stronach - nie do pomyślenia było, by sprzeciwiały się one mężczyznom, musiały nosić czador (strój zakrywający kobietę tak, iż dusiła sie ona latem i chorowała częstokroć z braku światła słonecznego).
   Niewątpliwym atutem książki są bardzo "żywe" zwroty do czytelnika - czułam się jakbym była zaproszoną na kawkę znajomą Bibisz, której gospodyni opowiada o swym życiu, o jego najintymniejszych nawet aspektach półszeptem wśród unosząccych się wokół zapachów kuchennych.
*s. 198.
   Wydawnictwo i rok wydania: Wydawnictwo Dolnośląskie,Wrocław 2006.
   Przekład: Margarita Bartosik
   Motywy: kobieta | islam | Rosja | inne obyczaje
   Ilość stron: 199
   Moja ocena: 5/6

Podziel się
oceń
0
1

komentarze (15) | dodaj komentarz

"Tak, ciągle żyjesz dla mnie, bo musisz wysłuchać moich sekretów"* - "Kamień cierpliwości" - Atiq Rahimi

piątek, 23 kwietnia 2010 14:55
   Książka niezwykła, poruszająca i szokująca wręcz. Niesie w swym niewielkim objętościowo rozmiarze i stylistycznej oszczędności przeogromny ładunek emocji i prawdy o życiu kobiet w krajach islamu. A prawda ta mnie, Europejkę, niemalże ścina z nóg.
   Autor zamieszcza na początku książki dedykację: "Ta opowieść, pamięci N. A., afgańskiej poetkibestialsko zamordowanej przez męża, jest dedykowana M. D.". Akcje dzieła umieszcza natomiast  "Gdzieś w Afganistanie albo w innym miejscu".

   Książka opowiada historię kobiety opiekującej się swym sparaliżowanym w wyniku postrzału mężem, w którego organizmie zanikły wszystkie niemal życiowe funkcje i jest on zdany na łaskę bądź niełaskę swej żony. Rodzina męża wyrzekła się bezimiennej bohaterki, pozostawiając ją samą sobie wraz z przykutym do łóżka mężem, o którego życiu świadczyło jedynie oddychanie oraz dwiema małymi córeczkami w kraju ogarniętym wojną. Bulwersuje to tym bardziej, iż paraliż i egzystencja mężczyzny są efektem bójki, w której bronił on dobrego imienia własnej matki. Kobieta ma więc do małżonka uzasadnione pretensje - opływając w honory i sławę płynące z faktu jego walki o szeroko pojęte dobro ojczyzny, ani przez chwilę nie pomyślał o losie żony i córek, a teraz ona musi za tę jego bezmyślność płacić. Zazdrości mu również braku cierpienia:
   "Nawet teraz, gdy leżysz ranny, oszczędzono ci cierpienia". Jej głos skrzypi w zaciśniętym gardle. "Za to ja muszę pokutować! Ja muszę płakać!"**
Jej skargi i wyrzuty są tym bardziej uzasadnione, iż przyczyną braku poprawy stanu męża absurdalnie mułła, kapłan islamu, obarcza ją właśnie. Nakazuje jej bezustannie recytować kolejne z imion boga, jako lek dla mężczyzny, pozbawiając tym samym kobietę jakiegokolwiek prawa do własnego, indywidualnego życia.
   Wybuchy bomb, odgłosy wystrzałów, błyski eksplozji, płacze dzieci, krzyki kobiet - taki świat roztacza się za oknem pokoju, w którym leży chory. Pokój rozświetlają łuny pożarów, walczący ścinają głowy mężczyznom z sąsiedztwa.
   Kobieta czyni ze swego pozbawionego niemalże wszelkich oznak życia męża, swoisty "kamień cierpliwości", sange sabur. Według legendy bowiem, kamień, na którym w raju siadywał Adam po wygnaniu z raju pierwszych ludzi został zesłany na ziemię, by ich dzieci mogły mu powierzać swe troski. Ma on pęknąć, rozsypać się na kawałki, kiedy miara możliwości przyjmowania przezeń ludzkich nieszczęść wyczerpie się - wtedy nieszczęśnicy zostaną pozbawieni swych trosk i nastąpi koniec świata. Opowiada więc mężowi wszystkie swoje cierpienia, poniżenia jakich doznała od świata mającego kobietę za nic oraz od niego samego, wyznawcy owej kultury podlenia kobiet. W końcu zdradza mu najskrytsze tajemnice, bolesne i zatruwające jej duszę. Już jej dzieciństwo naznaczone było podłością i bezlitosnością ojca, który cenił córki i żonę o wiele mniej niż przepiórki, będące jego pasją - wskutek przegranej walki swych ptaków oddał 12-letnią córkę, siostrę bohaterki dorosłemu mężczyźnie. Opowiada mu więc o tym, jak wybrała ją dla niego jego matka (chciała siostrę, ale była za młoda, więc uznała, iż ona też "może być"). Mówi o zaręczynach bez narzeczonego, o trzech latach jej narzeczeństwa z nieobecnym mężczyzną.  Wspomina zaślubiny, podczas których męża zastępowała fotografia, potem musiała sypiać z teściową mającą strzec jej dziewictwa - nie wolno jej było spotykać się z innymi kobietami, bo mogłyby ją zepsuć; nie mogła też widywać rodziny. Mówi o jego braciach, którzy niechybnie mieli na nią ochotę - podglądali ją bowiem, gdy brała kąpiele podczas nieobecności męża. Teraz wreszcie może bez obaw wyjawić mu wszystkie swoje myśli - rozmawia z nim o jego pojmowaniu rozkoszy cielesnej płynącej z miłości, nie ukrywa, iż z powodu braku troski męża o jej przyjemność, dawała ją sobie sama. Przywołuje wspomnienia traumatycznych nocy gdy bezlitosny mąż kazał sypiać jej samej w kuchni na krześle, gdy miała gorączkę bądź senny koszmar będąc w ciąży.
   Kobieta rozważa też w swym smutnym, okrutnym, ale jakże prawdziwym i przenikliwym monologu upodrzędnienie kobiet w krajach islamu, ich uprzedmiotowienie wręcz - nie zostaje zgwałcona przez żołnierza, który wszedł do jej domu tylko dlatego, iż kłamie mu, że jest prostytutką. Zostaje za to natomiast zelżona (facet pluje jej w twarz), zwymyślana a nawet grozi jej on śmiercią. Bohaterka konstatuje, iż:
"Mężczyźni boją się kurw(...). Gdy pieprzycie dziwkę, nie panujecie nad jej ciałem(...). To ona was pieprzy(...) gwałt na honorze kobiety. Oto wasze credo!"***
  
Narracja w książce zachwyca swą orginalnością - jest ona prowadzona z perspektywy obserwatora umieszczonego w pokoju, który tkwi w jednym miejscu wbrew wszystkiemu, pilnie słucha i przenikliwie obserwuje przewijające się przed jego oczyma sceny, nasłuchuje odgłosów świata zewnętrznego. Fenomenalnie - poprzez opisy poczynań owadów na ciele pozostawionego samemu sobie choremu, po którym chodzi pająk czy którego oblizuje mucha - oddany jest bezruch, martwota i atmosfera nieobecności w pokoju, gdy kobieta na pewien czas opuszcza męża.
   Jedynymi pozytywnymi istotami w świecie bohaterki byli jej teść i ciotka.
"Od ciotki nauczyłam się jak żyć z mężczyznami, a od twego ojca - po co z nimi żyć"**** - stwierdza. Ciotka była bezpłodna, co dla kobiety w kulturze islamu oznacza spory kłopot. Rodzina się jej wyrzekła, mąż wysłał ją na posługę do jego rodziców, gdzie teść z nią współżył nie kryjąc się z tym nawet zbytnio. To właśnie ciotka, kochająca bohaterkę ponad wszystko, pomaga jej w kryzysowej sytuacji i dźwiga wraz z nią jarzmo śmiertelnej tajemnicy, której wyjawienie choremu mężowi przez bohaterkę doprowadza do niezwykle zaskakującego zakończenia - kamień pęka, a bohaterka przestaje cierpieć; jednakże okoliczności tego są zgoła inne niż mogłoby się komukolwiek wydawać.
*s. 81.
**s. 31.
***s. 94.
****s. 97.
Wydawnictwo i rok wydania:
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2009.

Przekład: Magdalena Kamińska-Maurugeon
Motywy: Afganistan | wojna | islam | portrety kobiet
Ilość stron: 149.
Moja ocena: 5/6
Książka otrzymała nagrodę Goncourtów w 2008 roku.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

"Asha oznacza nadzieję i pragnienie"* - "Córka Gangesu" - Asha Miró

środa, 14 kwietnia 2010 15:47
   Książka cieniuteńka, ale poruszająca niezwykle trudny problem poszukiwania własnej tożsamości i korzeni. Asha Miró to Hinduska mieszkająca od siódmego roku życia w Barcelonie, gdzie została adoptowana przez małżeństwo Josepa Miró i Electy Vega. Ma również siostrę młodszą o pięć lat, Fatimę, również Hinduskę. W wieku 27 lat Asha czuje nieprzemożoną potrzebę odpowiedzi na pytanie "Kim jestem?", które zadaje sobie właściwie od zawsze.

   Asha urodziła się w Indiach 7 listopada 1967 roku w świętym mieście Nasik, w wieku trzech lat została przewieziona do sierocińca w Bombaju. To właśnie do tych dwóch miast odbywa swą podróż jako wolontariuszka organizacji Setem. Podczas miesięcznego pobytu mieszkała u hinduskiej rodziny Naresha i Kamal, pracując na codzień w szkole. Szkole specyficznej, bo uczęszczły do niej dzieci zmuszone z powodu alkoholizmu ojca i wielodzietności w swych rodzinach samodzielnie utrzymywać bliskich dzięki czyszczeniu butów czy myciu samochodów.
   Korzystając jednak z okazji odwiedza miejsca, które pamięta oraz te, o których wie, iż stanowią część jej historii. Odwiedza więc sierociniec w Bombaju - spotyka się tam ze swą serdeczną opiekunką, starutką już siostrą Adeliną, która znalazła małej Ashy rodziców, była pośredniczką jej szczęścia. Ogląda obrazy miejsc znanych sprzed 20. lat, które niemalże nie uległy zmianie - sieroty bombajskie nadal śpią stłoczone w ogromnej sali, za posłanie mając jedynie ręczniki; w nocy jest im zimno. Niedolę i osamotnienie sierot wzmagał kontrast spowodowany sąsiedztwem z internatem dla bogatych dziewcząt - miały one własne pokoje, odwiedzali je rodzice, dostawały podarki. W końcu odbywa autorka również podróż do Nasik - miasta odległego 180 km od Bombaju, w którym to mieście przyszła na świat i przeżyła 3 pierwsze lata swojego życia. Tam w rozmowie z siostrą Nirmalą poznaje prawdę o własnym pochodzeniu, dowiaduje się kim byli jej rodzice i dlaczego ją porzucili.
   Ważnym epizodem utworu jest postać małej Hinduski Mary, bliźniaczej siostry Fatimy adoptowanej przez rodziców Ashy - na krótko przed wylotem zachorowała ona na chorobę, którą w Europie leczy się rutynowo wręcz, w Indiach natomiast z powodu braku leków jest ona nieuleczalna. Mary zmarła, dzięki czemu państwo Miró adoptowali Ashę. Nie zapomnieli jednak swej trzeciej, mimo iż niedoszłej córki; do jej grobu pielgrzymuje Asha, zawdzięczająca jej w smutny sposób swój szczęśliwy los.
   Oprócz bardzo prywatnych przemyśleń i przeżyć autorki w książce tętnią orientalne Indie w swej pełnej krasie. Kolory, zapachy, odgłosy oraz hinduska mentalność wyziera z wielu wspomnień Ashy Miró kusząc swą niezwykłością. Początkowa charakterystyka kraju przodków kobiety maluje się w niezbyt optymistycznych barwach: "(...) smrodu, upału, wstrętnego jedzenia..."**. Potem jednak autorka zgłębia hinduskie wierzenia - m. in. w Ganeśa, człowieka z głową słonia, pośrednika między ludźmi a bogami, któremu pali się w domowych ołtarzach świece i kadzidła; opowiada jego legendę, swoisty hinduski mit.  Ogląda modlitwy swych gospodarzy, którzy rozpoczynając dzień palą kadzidła i w akompaniamencie dźwięku dzwonków, rysują codzień inny motyw kwiatowy białym proszkiem na progu drzwi. Uczy się gestu namaste, czyli złożenia rąk jak do modlitwy, za pomocą którego ofiarowujesz się symbolicznie drugiej osobie. Uczestniczy też autorka w  święcie pola - dziękczynnej uroczytsości na cześć krów; podczas niej przyozdabia się te zwierzęta i prowadzi w korowodzie przez wsie. Udziela się jej atmosfera indyjskich ulic pachnących przyprawami, kadzidłami, mieniących się wszystkimi barwami tęczy. Ulice te są też najzwyklejszym miejscem pracy dentystów, szewców czy fryzjerów. Niektóre dzielnice Bombaju reprezentują niestety sobą obraz skrajnej nędzy i rozpaczy - kwitnie w nich prostytucja, ludzie mieszkają w barakach z kartonu i plastiku, a bieda tam aż piszczy.
   Opowiada Asha mit świętych miast Indii - walkę bogów i demonów o dzban z nektarem nieśmiertelności; porwał go Winszu i bogowie wypili nektar; z uronionych podczas walk 4 kropel powstały święte miasta Allahabad, Hardwar, Nasik i Ujjain. Staje nad brzegami rzeki Ganges, gdzie kobiety piorą i kąpią się, wody te bowiem mają według Hindusów moc oczyszczania; spala się tam też zwłoki, by potem popioły wrzucić do rzeki; rzeki, która symbolizuje odwieczny cykl reinkarnacji - odrodzenia się i umierania.
   Książka w swej kompozycji zawiera fragmenty pamiętnika adopcyjnej matki Ashy, w którym opisuje kobieta ku pamięci swej córeczki każdy dzień sprzed jej pojawienia się w rodzinie, jak i sam ten podniosły moment oraz trudy i radości, z którymi przyszło im się borykać i którymi dane było się cieszyć. Są w niej też autentyczne zdjęcia rodziny Miró, Ashy i jej siostry Fatimy, a także fotografie z podróży autorki do Indii. A tak wyglądała mała Asha, gdy jechała do swej rodziny w Barcelonie (zdjęcie paszportowe):

*s. 83.
**s. 21.

   Inne utwory Ashy Miró:
1) Śladami drzewa sandałowego - Asha Miró i Anna Soler - Pont
2) Dwie twarze księżyca
   Motywy: Indie | podróż | adopcja

   Ilość stron: 95
   Przekład: Ewa Błaszczyk
   Wydawnictwo i rok wydania: AMBER, Warszawa 2004.
   Moja ocena: 5-/6 ( choć wspomnienia, emocje i przeżycia nie podlegają ocenie).

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

PRZECZYTAĆ AZJĘ

poniedziałek, 12 kwietnia 2010 18:30
Afganistan
1) Kamień cierpliwości - Atiq Rahimi
2) Tysiąc wspaniałych słońc - Khaled Hosseini
3) Chłopiec z latawcem - Khaled Hosseini
4) Księżycowa klatka - Linda Holeman (z polecanek Kota w butach)
Arabia Saudyjska
Armenia
Azerbejdżan
Bahrajn
Bangladesz
Bhutan

Birma
Brunei
Chiny
Cypr
Filipiny
Gruzja
Indie

Czas postu, czas uczty - Anita Desai
Malarz szyldów - R. K. Narayan

Miasto dżinów. Rok w Delhii - William Dalrymple
Córka Gangesu - Asha Miró
Indonezja
Dziewczyna z wybrzeża - Pramoedya Ananta Toer
Irak

Iran
Persepolis - Marjane Satrapi
Krew kwiatów - Anita Amirrezvani

Kaspijskie marzenia - Gina B. Nahai
Zupa z granatów - Marsha Mehran
Izrael

Każdy dom potrzebuje balkonu - Rina Frank
Poznać kobietę - Amos Oz
Czarownik swojego plemienia - Amos Oz
Osmaleni - Irit Amiel
Spalona żywcem - Souad
Japonia

Za kwietnymi polami - Jun'ichi Watanabe
Jemen
Jordania

Kambodża
Gdy zabili mojego ojca - Loung Ung
Katar
Kazachstan
Kirgistan
Korea Południowa

Korea Północna

Usta pełne kamieni - K. Chol-Hwan (dzięki, Kocie w butach:) )
Kuwejt
Laos
Liban

Hakawati. Mistrz opowieści - Rabih Alameddine
W co grał De Niro - Rawi Hage
Szaleniec - Gibran Khalil Gibran

Malediwy
Malezja
Matka ryżu - Rani Manicka
Faktoria jedwabiu - Tash Aw
Mongolia
Nepal

Oman
Pakistan

Mój pan i władca - Tehmina Durrani

Kartografia - Kamili Shamsie
Sól i szafran - Kamili Shamsie
Rosja
Singapur
Sri Lanka

Syria
Tadżykistan
Tajlandia
Nie każ mi tutaj umierać - Rattawut Lapcharoensap
Listy z Bangkoku - Botan (pseud. Supa Sirising)
Timor Wschodni
Turcja

Cień minionych lat - Stella Aciman

Nazywam się Czerwień - Orhan Pamuk
Biały zamek - Orhan Pamuk

Stambuł - Orhan Pamuk
Śnieg - Orhan Pamuk

Leyla - Zaimoglu Feridun
Turkmenistan
Uzbekistan

Krzyk serca, czyli historia prostodusznej dziewczyny - Bibisz
Wietnam
Niepokorna córka - Xuan Phuong

Misjonarz - Kien Nguyen
Gobelin - Kien Nguyen
Zjednoczone Emiraty Arabskie

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

czwartek, 17 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  34 678  

Dzisiaj mamy:

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

O mnie - Molly

Absolwentka filologii polskiej, od niedawna żona zamieszkała w mazowieckim. 22latka zakochana w książkach, dobrych filmach i uwielbiająca gotować:) Wierna fanka Whartona i kawy :)

Teraz czytam: "W pewien wrześniowy poranek" - Karen Kingsbury oraz "Milczenie" - Beate Teresa Hanika

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Podczytuję:

Zaszeleściło już 539 kartek

Statystyki

Odwiedziny: 34678
Wpisy
  • liczba: 58
Bloog istnieje od: 2732 dni

A na mojej półce: Zapasy z życiem - Eric Emmanuel Schmitt | Cień wiatru - Carlos Ruiz Zafon | Zielona mila - S. King | Dziecko z chmur - J. Bigos, B. Mozer | Mężczyzna, kobieta i dziecko - Erich Segal | Pamiętnik - Nicholas Sparks | Gdy zabili naszego ojca - Loung Ung | Jeszcze żyję... - Joanna Tlałka - Stovrag | Sladami drzewa sandałowego - Asha Miro, Anna Soler - Pont | W pewien wrześniowy poranek - Karen Kingsbury | Milczenie - Beate Terese Hanika | Demon i panna Prym - Paulo Coelho | Ani z widzenia, ani ze słyszenia - Amelie Nothomb | Dziecko dla początkujących - Leszek K. Talko | Żona mormona - Irene Spencer

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl