Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 295 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

"Wszystkie diabły opuściły piekło i są teraz w Rwandzie"* - "Ocalony. Ludobójstwo w Rwandzie" - Reverien Rurangwa

środa, 17 marca 2010 11:28
   Wstrząsająca książka. Wymyka się jakimkolwiek kryteriom oceny. Nie sposób też jej zrecenzować. Można jedynie mówić o jej przekazie, o potrzebie dawania świadectwa światu i uchronienia od zapomnienia o zbrodni ludobójstwa, która dokonała się w małym afrykańskim państewku w 1994 roku, a na którą świat przymknął oko. Mnie to świadectwo poruszyło do głębi i pokazało zarazem jak niewiele dotąd wiedziałam o masakrze, która wydarzyła się zaledwie kilkanaście lat temu, w zdawać by się mogło cywilizowanym świecie. Na lekcjach historii czy wosu nie dochodzi się do wydarzeń ostatnich dekad wskutek chronologicznego systemu nauczania. To wielki błąd. Żyjemy więc często w nieświadomości, zaślepieni deklaracjami o humanitarności naszych czasów... Przeczytajcie tę książkę, poznajcie prawdę.

   Reverien Rurangwa urodził się w miasteczku Mugina w 1978 roku. Był obywatelem Rwandy - państewka w Afryce środkowo-wschodniej, które dzieliły ze sobą trzy współegzystujące grupy etniczne - Hutu (85%), Tutsi (14%) oraz Pigmeje Twa (1%). Tutsi są smukli, wysocy; to nomadowie, pasterze trzód, hodowcy krów  i wojownicy. Od XIV wieku to właśnie członkowie Tutsi byli uznawaną dynastią panującą w Rwandzie. Hutu natomiast byli rolnikami uprawiającymi ziemię, mieli krępą budowę ciała, szerszy nos i ciemniejszą skórę. Pigmeje Twa byli myśliwymi. Te trzy grupy etniczne żyły w zgodzie i miłości, uzupełniając się wzajemnie i czerpiąc z dobrodziejstw wnoszonych przez każdą z nich na rzecz wspólnego dobra.
   Zarzewiem konfliktu była katastrofa samolotu niosącego na pokładzie prezydenta Rwandy, Juvenala Habyarimany pochodzącego z plemienia Hutu, do której doszło 6 kwietnia 1994 roku. Maszyna została trafiona dwoma pociskami rakietowymi i eksplodowała nad lotniskiem w Kigali - stolicy Rwandy. O jej dokonanie oskarżono plemię Tutsi. Następnego dnia rozpętało się piekło. Bezbronne ofiary zostają porzucone przez księży i misjonarzy, którzy w trosce o własne życie porzucają potrzebujących ratując siebie. Wolna Rozgłośnia Radiowa Tysiąca Wzgórz (zwana przez Tutsi Radiem Śmierć) nawołuje i podjudza słuchaczy Hutu do "rozdeptywania karaluchów".
   Uzbrojeni w ostre meczety i dzidy Hutu z uśmiechem na ustach szlachtują zgromadzonych na wzgórzu swych niedawnych sąsiadów i przyjaciół, którzy dysponują jedynie kamieniami by odeprzeć ich atak. Eksterministyczna milicja Hutu urządza sobie zabawę polegającą na strzelaniu do swych ofiar i celowaniu w nie granatami. Tutsi szukają schronienia w kościele:
"Do tego samego kościoła chodziłem na modlitwę i służyłem do mszy (razem z Hutu), Na tym samym wzgórzu grałem w piłkę, pasłem krowy i śpiewałem (razem z Hutu). Mam piętnaście lat, jestem tylko dzieckiem i właśnie mam umrzeć. Mam zostać zamordowany przez ojców moich przyjaciół; ojców tych, z którymi grałem w piłkę, służyłem do mszy i pasłem krowy" (s. 51)
   Kat Simon Sibomana, znajomy rodziny Reveriena, dokonuje krwawej rzezi na 43 członkach rodziny chłopaka ukrytych w przyklasztornej szopie, umierających już niemal i tak z głodu i pragnienia. 15-latek obserwuje jak kat odcina głowę jego stryja, jak uśmierca babcię nie pozwalając jej się nawet pomodlić. Najokrutniejsza jest śmierć zadane matce chłopca -rozebranej przez kobiety Hutu, które grabiły ofiary z ubrań i biżuterii, Sibomana powoli rozcina meczetą brzuch pozostawiając ją na powolną i bolesną agonię. Sam również doznał bardzo ciężkich obrażeń - obcięto mu lewą rękę meczetą, a następnie, gdy uciekł z szopy, którą oprawcy Hutu palili wraz ze znajdującymi się w niej zwłokami rodziny Reveriena, pokieraszowali go wyłupując chłopcu oko, miażdżąc mu ramię sztachetą nabitą gwoźdźmi oraz niemal obcinając nos. Dziecko nie mogło mimo to umrzeć, kiedy chodziło i błagało swych oprawców, by je dobili, by wreszcie nie czuć ogromnego bólu, ci urągali i śmieli mu sie w twarz. Tak wyglądał Reverien wkrótce po linczu:  

    Okrucieństwo zbrodni, jakiej dopuścili się Hutu poraża i mrozi krew w żyłach tym bardziej, że katując swe ofiary próbowali wyrównać niesprawiedliwość, jaką zarzucali naturze, a mianowicie - ładniejszą powierzchowność swych ofiar. Obcinając stopy i głowy pozbawiali Tutsich ich wysokiego wzrostu, tnąc ostrzem w poprzek twarzy zniekształcali ładne nosy będące obiektem zazdrości ich plemienia.
    Chłopcu pomogli funkcjonariusze Czerwonego Krzyża oraz Lekarzy bez Granic - leczyli oni ofiry masakry podczas gdy na podwórzu szpitalnym Hutu gwałcili kobiety i w pośpiechu wyrzynali, kogo tylko się dało. Pomocy udzielił mu także belgijski misjonarz, ojciec Pierre Simons, lokując chłopca w prowadzonym przez siebie domu dziecka. 24 grudnia '94 chłopca odesłano do Genewy.
   Dwa lata później chłopak postanawia powrócić do ziemi swych przodków, by tam dać świadectwo prawdzie i żądać sprawiedliwości. Składa oskarżenie pod adresem kata swego i swych najbliższych. Nękany przez sojuszników Sibomany musi ukrywać się i w końcu wrócić do Szwajcarii. Gryzące poczucie niesprawiedliwości chłopaka wzmaga fakt, iż po 2 latach, w 1998 roku, zbrodniarz zostaje wypuszczony na wolność - objęła go amnestia ze względu na "podeszły wiek" ( w rzeczywistości więziono tylko kategorię wiekową do 45 roku życia, z kary zwalniano też młodych sprawców; Sibomana miał lat 60).
   Odtąd chłopak musi na nowo zdefiniować system pojęć bez których nie sposób funkcjonować, a które sformułowane przez ludzi nie mających do czynienia z ludobójstwem, dla Reveriena są jedynie pustymi dźwiękami. Wraz ze swym Szwajcarskim opiekunem, który niemalże zastąpił mu ojca, Lucem, rozważa znaczenie i istotę kwestii takich jak przebaczenie, sprawiedliwość czy zazdrość. Luc pomaga mu też odnaleźć Boga, w którego chłopak wobec swych przeżyć przestał wierzyć. Reverien odbywa też podróż do Auschwitz by stanąć na ziemi skalanej podobną zbrodnią jak ta, której był ofiarą. 
   Ludobójstwo w Rwandzie zakończyło się oficjalnie 4 lipca 1994 - oszacowano, iż od kwietnia pomordowano tam 1.300.000 ofiar. Kary za tę zbrodnie były wręcz szyderstwem dla jej ofiar - w maju 2005 Trybunał Karny dla Rwandy wydał 22 wyroki skazujące i 3 uniewinniające. Pracowało nad tym 16 sędziów i ponad 800 urzędników, a budżet nań wynosił ponad 100mln dolarów rocznie.
* s. 45, wyznanie misjonarza zbiegłego do Belgii w czasie rwandyjskej masakry.
   Inne świadectwa Rwandyjskiego ludobójstwa podane w bibliografii (s. 231):
1) "Survivantes", Esther Mujawayo i Souad Belhaddad, Editions de l'Aube, 2004.
2) "Nous existons encore", Annick Kayitesi, Michel Lafon, 2004.
3) "Dans le nu de la vie", "Recits des marais rwandais", Jean Hatzfeld, Le Point/Seuil, 2000.
4) "N'aie pas peur de savoir", Yolande Mukagasana, Robert Lafont, 1999.
5) "Une saison de machette", Jean Hatzfeld, Seuil, 2003.
   Powstał też film dvd ukazujący tę zbrodnię (por.: s. 232):
   "Hotel Rwanda", reż. Terry Georges, Don Cheadle w roli głównej, 2004.

Wydawnictwo i rok wydania:   Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne POLWEN, Radom 2009.
Ilość stron: 237 (wraz z aneksem).
Moja ocena: 6/6.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

poniedziałek, 20 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  35 560  

Dzisiaj mamy:

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

O mnie - Molly

Absolwentka filologii polskiej, od niedawna żona zamieszkała w mazowieckim. 22latka zakochana w książkach, dobrych filmach i uwielbiająca gotować:) Wierna fanka Whartona i kawy :)

Teraz czytam: "W pewien wrześniowy poranek" - Karen Kingsbury oraz "Milczenie" - Beate Teresa Hanika

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Podczytuję:

Zaszeleściło już 539 kartek

Statystyki

Odwiedziny: 35560
Wpisy
  • liczba: 58
Bloog istnieje od: 2827 dni

A na mojej półce: Zapasy z życiem - Eric Emmanuel Schmitt | Cień wiatru - Carlos Ruiz Zafon | Zielona mila - S. King | Dziecko z chmur - J. Bigos, B. Mozer | Mężczyzna, kobieta i dziecko - Erich Segal | Pamiętnik - Nicholas Sparks | Gdy zabili naszego ojca - Loung Ung | Jeszcze żyję... - Joanna Tlałka - Stovrag | Sladami drzewa sandałowego - Asha Miro, Anna Soler - Pont | W pewien wrześniowy poranek - Karen Kingsbury | Milczenie - Beate Terese Hanika | Demon i panna Prym - Paulo Coelho | Ani z widzenia, ani ze słyszenia - Amelie Nothomb | Dziecko dla początkujących - Leszek K. Talko | Żona mormona - Irene Spencer

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Wiadomości