Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 295 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

"Nostalgia anioła" - reż. Peter Jackson

wtorek, 06 kwietnia 2010 20:55
   Oczywiście chciałam najpierw przeczytać książkę, taką mam zasadę - najpierw książka, potem film. W odwrotnej kolejności mi nie idzie, burzy to mój porządek świata;) Obejrzawszy najpierw ekranizację "Zmierzchu" dotąd nie sięgnełam po pierwszą część sagi i potrzeby po jej sięgnięcie nie czuję. Ale "Nostalgii anioła" oprzeć się nie mogłam:)
   Być może moje zainteresowanie filmem wynikło z narobionego wokół niego medialnego szumu; stwierdzę więc już na wstępie, iż film wcale przechwalony nie jest. Historia Susie Salmon i jej rodziny wciągnęła mnie bez reszty.

    Historia szczęśliwej amerykańskiej rodziny z kolorowych lat 70-tych zostaje poznaczona czarnymi rysami i rozbita niczym szkalana butelka niemalże z dnia na dzień. Jedna z córek Salmonów wychodzi jak codzień do szkoły, by nigdy już nie wrócić. Co się z nią stało? Zapewne nikt mnie tu nie potępi jeśli zdradzę, iż została podstępnie zwerbowana do podziemnego bunkru i tam zabita przez... wymykającego się z kręgu jakichkolwiek podejrzeń sąsiada z naprzeciwka. Kto bowiem podejrzewałby o nieludzkie morderstwo porządnego pana w kwiecie wieku, który ukrywając swe oczy krótkowidza za lalusiowatymi okularkami oddaje się na codzień tak niewinnej pasji, jak budowa domków dla lalek.
    Nie, nie, nie wcale nie zdradziłam zakończenia - tak się film bowiem zaczyna. Odtąd niemogąca się nijak pogodzić ze swoją śmiercią czternastolatka obserwować będzie ze swego "miejsca pomiędzy ziemią a niebem" syzyfowe wręcz trudy rodziny mające na celu odnalezienie się w nowej sytuacji. Najciężej pogodzić się z śmiercią córeczki będzie ojcu, choć moim zdaniem bardzo pożyteczny był dlań jego bunt, który skierował na odnalezienie zabójcy i drążenie drogi do poznania prawdy. Choć otoczenie zarzucało mu paranoię, według mnie jego zachowanie było akurat naturalne i zrozumiałe; umiał godzić ogrom bólu i żalu z dalszym funkcjonowaniem w społeczeństwie. To on stanowił niewzruszony fundament rodziny. Postać ojca Susie zaskarbiła sobie u mnie niemałą sympatię, wręcz podziw.

   Nie mogę tego natomiast powiedzieć o matce ofiary. Kobieta próbuje stłumić uczucia, nie daje sobie prawa i przyzwolenia na histerię, trzyma się wewnętrznie kurczowo niewidzialnymi mackami, bojąc się iż najmniejsza łza sprawi, iż więzy te puszczą a ona rozsypie się w proch przygnieciona rozpaczą po stracie dziecka. Tymczasem z jej winy w proch rozsypuje się jej rodzina - pożycie z mężem umiera, stają się dla siebie obcy, traci więź z dwójką młodszych dzieci. W końcu opuszcza rodzinę, w momencie, gdy wszystkim była najbardziej potrzebna. Nie mi jednak ją sądzić, czasem ludzie sami poznają siebie dopiero w obliczu tak niewyobrażalnej dla tych, którzy jej nie przeżyli, tragedii.
   Stery w swoje ręce bierze natomiast sprowadzona na ten trudny czas babcia. No właśnie babcia dość nietypowa, ulegająca przeróżnym uzależnieniom i ciesząca się z tego powodu, bo, jak mówi to lubi; babcia pogodzona z życiem do tego stopnia, iż przeistacza ból po śmierci kochanej wnuczki w głęboką wiarę w jej wieczne życie w niebie. Wspaniała kreacja nieco postrzelonej, aczkolwiek biorącej na siebie dobrowolnie ciężar posprzątania placu boju po bezsensownych walkach jej bliskich z nieodwracalnym. Posprzątania dosłownie, jak i w przenośni.
   Tymczasem Susie błąka się po swoim niebie, do którego niczym strzał w dzisiątke pasuje właśnie określenie "nostalgiczne". Miejsce to ciekawe, położone na granicy świata żywych i umarłych; pozwalające Susie biernie obserwować ziemską egzystencję jej rodziny oraz niekiedy kontaktować się z nimi; z ojcem w szczególności. Są to jednak tylko niejasne majaki, niknące niczym pogłos echa, balansujące na granicy jawy i snu, podchodzące pod miano przywidzeń. Pomagają jednak jej bliskim ogromnie - od czego bowiem są wiara i czucie? W niebie tym Susie nie jest sama - towarzyszy jej obyta w meandrach nadprzyrodzonego świata Chineczka Holly. Kim jest i co tam robi, nie zdradzę; było to bowiem dla mnie niemałym zaskoczeniem. Mi osobiście niebo dziewczynki bardzo przywodzi na myśl surrealistyczne obrazy mojego ulubionego Salvadora Dali. Nic tam nie jest tym, czym się wydaje - liście na drzewie zmieniają się w ptaki i odlatują, pszenne łany stają się wodnym odmętem pochłaniającym nieubłagalnie dziewczynkę biegnącą ku altance na umówione spotkanie z przystojnym młodzieńcem. Wszystko tam jest ciągłym ruchem, zmiennością, płynnością i przeistaczaniem, wiele tam motywów i przedmiotów pochodzących ze świata żywych, jednak są to zazwyczaj jak się okazuje tylko ich cienie o przekształconych proporcjach, a za chwilę poprostu już ich nie ma.


    Łza sie w oku kręci przy niejednej scenie "Nostalgii..." - mnie szczególnie wzruszyły sceny z migającym płomieniem świecy w okiennym odbiciu, które prowokuje ojca do przytknięcia ręki i połączenia się tym samym z śladem rączki swej córki po drugiej stronie wyłaniającej się z krainy niebytu.
   
    Mnie osobiście najbardziej w pamięć zapadła scena, podczas której pogrążony w skrajnej rozpaczy ojciec rozbija całą swą tworzoną przez lata kolekcję małych stateczków w butelkach - w świecie Susie wywołuje to efekt, który mnie poraził - statki naturalnych rozmiarów w ogromnych butelkach roztrzaskiwały się o skały niebiańskiego morza zasypując powierzchnię wody odłamkami szkła.
   Zakończenie filmu również jest zaskakujące - moim zdaniem mógł się on skończyć inaczej; bez elementu pozaziemskiej i nadprzyrodzonej sprawiedliwości byłby bardziej realistyczny; jednak tak, jak jest też jest dobrze, czuję się zaspokojona jako widz, którego emocje wzięły górę:)
   Film świetny, polecam!!! I jeszcze wnioski dwa: jak najszybciej sięgnąć po książkowy pierwowzór historii Susie, by porównać film z wersją literacką; oraz drugi - koniecznie obejrzeć moją ulubioną scenę ze statkami w 3D:)

Reżyser: Peter Jackson
Obsada: Susie (Saoirse Ronan), ojciec (Mark Wahlberg), matka (Rachel  Weisz), babcia (Susan Sarandon), sąsiad-zabójca (Stanley Tucci), siostra (Rose McIver ), brat (Chriatian Thomas Ashdale), Holly (Nikki SooHoo).
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

poniedziałek, 20 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  35 561  

Dzisiaj mamy:

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

O mnie - Molly

Absolwentka filologii polskiej, od niedawna żona zamieszkała w mazowieckim. 22latka zakochana w książkach, dobrych filmach i uwielbiająca gotować:) Wierna fanka Whartona i kawy :)

Teraz czytam: "W pewien wrześniowy poranek" - Karen Kingsbury oraz "Milczenie" - Beate Teresa Hanika

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Podczytuję:

Zaszeleściło już 539 kartek

Statystyki

Odwiedziny: 35561
Wpisy
  • liczba: 58
Bloog istnieje od: 2827 dni

A na mojej półce: Zapasy z życiem - Eric Emmanuel Schmitt | Cień wiatru - Carlos Ruiz Zafon | Zielona mila - S. King | Dziecko z chmur - J. Bigos, B. Mozer | Mężczyzna, kobieta i dziecko - Erich Segal | Pamiętnik - Nicholas Sparks | Gdy zabili naszego ojca - Loung Ung | Jeszcze żyję... - Joanna Tlałka - Stovrag | Sladami drzewa sandałowego - Asha Miro, Anna Soler - Pont | W pewien wrześniowy poranek - Karen Kingsbury | Milczenie - Beate Terese Hanika | Demon i panna Prym - Paulo Coelho | Ani z widzenia, ani ze słyszenia - Amelie Nothomb | Dziecko dla początkujących - Leszek K. Talko | Żona mormona - Irene Spencer

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Wiadomości