Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 225 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

"(...) przez kurwy nie miałem czasu się ożenić"* - "Rzecz o mych smutnych dziwkach" - Gabriel Garcia Marquez

środa, 24 marca 2010 16:25
   Nie "dziwkach" a "kurwach", brzmi orginalny tytuł dzieła Marqueza, w Polsce nie opublikowany przez wzgląd na wszędobylską i podcinającą sztuce skrzydła tylko ze względu na osobiste uprzedzenia cenzurę. Nic to - zmiana emocjonalnego nacechowania wulgarnej nazwy rzekomych bohaterek utworu nie wiele książce zaszkodziła, gdyż w rzeczywistości rzecz jest nie o dziwkach, nie o kurwach a o... fenomenie miłości, która nie liczy się z wiekiem.

    Punktem wprawiającym w ruch całą lawinę nietypowych wydarzeń jest równie nietypowy prezent, jakiego zażyczył sobie na swoje 90-te urodziny bohater, a mianowicie... nocy spędzonej z małoletnią dziewicą.  W zrealizowaniu planu, który zakrawa na niemałe zboczenie, trąci pedofilią i budzi niesmak bez śladu zażenowania pomaga mu znajoma burdelmama Rosa Cabarcas, która jako osoba znająca fach nie takie rzeczy wszakże widziała. Wynalazła mu ona niespełna 14-letnią dziewuszkę potrzebującą pieniędzy, pracownicę fabryki koszul, przyszywającą guziki. Mimo słonej ceny, jaką przyszło starcowi zapłacić za noc z młódką, nie dochodzi do konsumpcji zlecenia - bohater i zwana przezeń poetycko Delgadiną dziewczynka śpią jedynie razem w jednym łóżku.
   Kurwy odegrały w życiu bohatera rolę iście destrukcyjną. A miał z nimi do czynienia już od najmłodszych lat swego życia - jako dwunastolatek poznał tajniki funkcjonowania kantyn pobliskiego rzecznego portu. Oglądał paradujące nago prostytutki, jedna z nich wykonała z chłopcem swoistą inicjację - rzuciła go mimo jego woli na łóżko i dosiadła; chłopiec zakochał się w swej napastniczce Castorinie pierwszą, szaleńczą, młodzieńczą miłością. Potem w jego całym dorosłym życiu dziwki krążyły wokół niego niczym satelity - była wierna Damiana, służąca, którą na każde zawołanie mógł posiadać od tyłu. Zakochana w swym pracodawcy kobieta pozostała wskutek tego wieczną dziewicą. Bohater tak silnie przywiązany był do swego "kurewskiego" nałogu, iż zyskał miano kilkukrotnego Klienta Roku w dzielnicy rozpusty; świadczyć o jego manii może również rejestr kobiet, który prowadził: w wieku 50 lat jego trofeum stanowiło 514 (!) posiadanych kobiet. Próbował się wprawdzie ustatkować, oświadczył się niejakiej Ximenie Ortiz, na ślubie się jednak nie pojawił.
   Poznanie Delgadiny zmienia diametralnie życie starego Don Juana. Staruszek zakochuje się w dziewczynce szczerą, nieobliczalną, gorącą młodzieńczą miłością. Wariuje wręcz wskutek tego uczucia. Romans z nastolatką uczy go kontemplacji kobiecgo ciała i odnajdywania w tym rozkoszy większej nad jego pospieszną konsumpcję. Mężczyzna zaczyna mieć wizję i urojenia, w których tajemnicza nieznajoma z jego nocy towarzyszy mu w jego codzienności.
   "Dziś wiem, że nie były to halucynacje, lecz jeszcze jeden cud pierwszej miłości mojego życia, która nadeszła, gdy skończyłem dziewięćdziesiąt lat"**.
Wyraża swe uczucie do małoletniej ukochanej również bardziej namacalnie - urządza dla niej pokój, leczy z choroby, podarowuje rower. Zniknięcie dziewczynki wskutek mordu dokonanego w domu publicznym powoduje szał staruszka - dezorganizuje całkowicie jego uporządkowane dotąd życie, prowadzi do obsesyjnych poszukiwań utraconej w fabrykach koszul i szpitalach. Kiedy wreszcie ją odnajduje podejrzenie zdrady wzbudza w nim ogromną agresję właściwą jedynie zakochanemu nastolatkowi. Dziewięćdziesięcioletni starzec szaleje z miłości do nastolatki.
   Za tło dla specyficznej miłości starca i dziewczynki służą pewne motywy, które mi osobiście bardzo przypadły do gustu: pisanie wiadomości na lustrze, wróżenie z ręki dziewczynki przez wróżkę na podstawie linii papilarnych przerysowanych przez starca z rączki śpiącej ukochanej, pluszowy miś polarny podarowany przez dzieweczkę "dla papy brzydala" z okazji Bożego Narodzenia, czytanie śpiącej książek (np. "Małego Księcia") czy wreszcie motyw obrazu zawieszonego w pokoju ich schadzek. Motywy te bardzo uliryczniają akcję, nadają jej swoistego romantyzmu i poetyckości.
   Książka Marqueza to swoista mieszanka "Lolity" Nabokova ze "Spóźnionymi kochankami" Whartona. Wpisuje się w poczet dzieł traktujących o fenomenie miłości nie patrzącej w metrykę. Jest też książką o życiu, które tak naprawdę ciągle dostarcza nam niespodzianek i uczy czegoś nowego o nas samych. Jest książką o nadziei - wszak szczęście może przyjść nawet bardzo poźno i w nieoczekiwanych okolicznościach. Ten bilans dziewięćdziesięciu lat spędzonych na bezsensownych romansach prowadzi do żałośnych wniosków, okazuje się że jednak nigdy nie jest za późno na nadanie ludzkiej egzystencji wartości jaką jest kochanie i bycie kochanym.
* - s. 42.
** - s. 62.
Inne dzieła Gabriela Garcii  Marqueza:
1) Trzecia rezygnacja (1947)
2) Szarańcza (1955)
3) Nie ma kto pisać do pułkownika (1961)
4) Pogrzeb Mama Grande (1962)
5) Zła godzina (1962)
6) Sto lat samotności (1967)
7) Opowieść rozbitka (1970)
8) Jesień patriarchy (1975)
9) Kronika zapowiedzianej śmierci (1981)
10) Miłość w czasach zarazy (1985)
11) Na fałszywych papierach w Chile (1986)
12) Generał w labiryncie (1989)
13) Dwanaście opowiadań tułaczych (1992)
14) O miłości i innych demonach (1994)
15) Raport z pewnego porwania (1996)
16) Życie jest opowieścią (2002)
17) Rzecz o mych smutnych dziwkach (2004)
Wydawnictwo i rok wydania: Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa 2005
Ilość stron: 110
Moja ocena: 4/6

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Apologia fizyczności, rozpasania i wybujałej seksualności - "Pochwała macochy" - Mario Vargas Llosa

sobota, 20 marca 2010 8:56
   Wprawdzie książkę czytałam w innym wydaniu, nie mogąc jednak znaleźć okładki tego wydania, zamieszczam inną. Tyle słowem wstępu. Hmmm od czego by tu zacząć...
   M
am mieszane uczucia co do tego utworu, a nieznajomość innych dzieł autora uniemożliwia mi obiektywne spojrzenie na pozycję "Pochwały macochy" w jego dorobku artystycznym; nie mam żadnego punktu odniesienia. Ja osobiście odbieram ją jako bardzo nierówną pod względem wartości literackich jakie sobą reprezentuje, a niektóre rozdziały (te dotyczące łazienkowych zmagań i rozmyślań don Rigoberta) najzwyczajniej bym wyrzuciła, bo tylko moim zdaniem powieści szkodzą. Choć sama nie wiem, mam pewną teorię o ich pożyteczności dla pełnego przekazu... Mam z tą "Macochą" mały kłopot.

   Powieść ocieka seksem. Chyba każda wariacja na temat erotyki jest tam w mniejszym lub większym stopniu realizowana. Poczynając od wyuzdanej miłości małżeńskiej przekraczającej wszelkie granice przyzwoitości, poprzez seks lesbijski, aż po kazirodztwo połączone z pedofilią wręcz. Bohaterowie powieści szukają rozlicznych sposobów na pomnożenie doznań seksualnych; fizyczna strona miłości przemienia się w ich rozwiązłych umysłach niemal w obsesje. Ich fantazje budzą niesmak a niejednokrotnie przyprawiają też o mdłości.
  
Akcja główna powieści dzieje się w Limie, zaś jej bohaterami są czterdziestoletni don Rigoberto oraz jego druga żona i obiekt kosmatych myśli, które co noc urzeczywistnia, donia Lukrecja. Przez strony powieści przewijają się też rozliczne postaci z analizowanych przez autora obrazów, w które wciela się a to don Rigoberto, a to jego żona. Lukrecja jest więc w rozwiązłej wyobraźni męża wcielającego się w rolę mitycznego Kandaulesa, króla Persji, jego królową, której piękny zad słynie na całe królestwo. "Ona jedynie - o, ukochana! - obdarzona jest zadem. Dlatego jestem jej wierny; dlatego ją miłuję." - tymi słowami, sprowadzając jednocześnie swą żonę do roli obiektu seksualnego, Kandaules opisuje swe uczucie względem żony. Zad Lukrecji był też powodem śmierci jednego z jego niewolników - chcąc się przekonać czy najmężniejszy z jego poddanych posiądzie jego żonę, król zaproponował eksperyment. Niewolnikowi się nie udało (zapewne peszył go fakt, iż jest obserwowoany przez męża Lukrecji), w zadośćuczynieniu upokorzenia, jakiego doznała posłuszna żona, król kazał Atlasa ściąć. Przechwalając się tez zadem żony przed ministrem Gygesem pozwolił temu obserwować go uprwiającego miłość z żoną, by udowodnić mu to naocznie.
   Innym razem, za przyczyną innego dzieła, Lukrecja staje się Dianą z obrazu Bouchera, zażywającą kąpieli w towarzystwie swej służącej Justyniany. Potem obie będą się kochać. Pikanterii ich igrszkom dodawać ma świadomość, iż są podpatrywane przez pacholę - małego Alfonsa, syna don Riogoberta z pierwszego małżeństwa. Lukrecja - Diana podnieca się myślą, iż chłopiec pić będzie wodę do której oddawała ona mocz; iż psy przyglądające się psotom kobiet zaczną spragnione lizać ich ciała....

Francois Boucher - Diana po kąpieli(1742), olej na płótnie, Paryż, Luwr

   Lukrecja jako italska Wenus wodzi też na pokuszenie swym nagim ciałem młodego nauczyciela gry na fortepianie, zobligowanego przez don Rigoberta do relaksowania i nastrajania jego żony na nocne harce muzyką. Uczynek jest tym bardziej niecny, iż chłopiec czuje w sobie boskie powołanie i pragnie wstąpić w krótce do klasztoru.

Tiziano Vecelio - Wenus z Amorem i Muzyką, olej na płótnie, Madryt, Muzeum Prado

   Jednakże najbardziej chyba zdeprawowanym bohaterem jest nie kto inny, jak mały Fonsito. Dziecko, które ledwo przyjęło komunię świętą o twarzy małego cherubinka jest właśnie najbardziej wyrachowanym, pozbawionym jakiegokolwiek poczucia moralności i przyzwoitości potworem. On właśnie wymusza na macosze szantażem względy, by poprzez swój misterny plan, zakładający seks z macochą, wzniecanie w niej pożądania i kochanie się z nią pod dachem ojca, bądź to pod jego nieobecność, bądź podczas jego wieczornej toalety, doprowadzić w końcu do rozpadu związku ojca - a wszystko to z robi z miną słodkiego i rozkosznego niewiniątka. Tytuł książki - "Pochwała macochy" - jest zarazem tytułem wypracowania na dowolny temat zadanego rzekomo chłopcu w szkole, które to wypracowanie posłużyło mu do demaskacji Lukrecji przed swym ojcem.
   Książka Llosy, jakkolwiek momentami wręcz odrażająca, może byc moim zdaniem bodźcem do dyskusji na temat tego, jak wiele uprzedzeń i utartych sposobów myślenia krępuje nawet w XXI wieku sztukę i literaturę. Czy opisy wypróżniania dona Rigoberta są mniej wartościowe literacko od opisów pięknych krajobrazów lub zacnych czynów? Dlaczego gorszą one czytelnika skoro - stosując tu technikę korespondencji sztuk - malarstwo abstrakyjne ukazujące maszkary, ludzi o zmasakrowanych twarzach zachwyca i zyskuje miano wysokiej sztuki. Czy na sztukę można patrzec i oceniać ją poprzez społecznie uznane za właściwe wartościowanie. Wszak opisy tylko i wyłącznie realistycznych czynności zamieścił w swej książce Llosa, a zaraz przypięto mu etykietkę skandalisty, bo opisuje aż, a przecież w rzeczywistości, tylko ludzką fizjologię. Ja oczywiście nie mówię, iż mnie te fragmenty nie odrzucały; zastanawiam się tylko czemu miały służyć, a powyższy wywód to moja teza.
   Inne dzieła Maria Vargas Llosy:
Powieści:
1) Wyzwanie (1959)
2) Misto i psy (1963)
3) Zielony dom (1966)
4) Szczeniaki (1967)
5) Rozmowa w katedrze (1969)
6) Pantaleon i wizytantki (1973)
7) Ciotka Julia i skryba (1977)
8) Wojna końca świata (1981)
9) Historia Alejandra Mayty (1984)
10) Kto zabił Palomina Molero? (1986)
11) Gawędziarz (1987)
12) Lituma w Andach (1993)
13) Zeszyty don Rigoberta (1997)
14) Święto kozła (2000)
15) Raj tuż za rogiem (2003)
16) Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki (2006)
Sztuka teatralna:
1) Panienka z Tacny (1981)
   Wydawnictwo i rok wydania: MUZA, Warszawa 1993.
   Ilość stron: 157
   Moja ocena: 4/6

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Ślepo podążając za szczęściem bardzo łatwo je przeoczyć - "Odette i inne historie miłosne" - Eric-Emmanuel Schmitt

sobota, 06 marca 2010 7:38
   Dotąd znałam Schmitta jako autora tekstów przeznaczonych do wystawiania na scenie, takich jak "Małe zbrodnie małżeńskie" i "Tektonika uczuć". Teraz odkryłam jego oblicze prozatorskie i muszę przyznać, że bardzo mi się ono podoba. Forma się zmieniła, ale ze Schmitta dramaturga w Schmitt'cie prozaiku pozostała tematyka obracająca się w sferze relacji damsko-męskich.

   Książka jest zbiorkiem ośmiu krótkich opowiadań, ukazujących życie ośmiu różnych kobiet. Jednakże wszystkie je łączy nieustający pęd do poszukiwania szczęscia w życiu, przy czym dla każdej z bohaterek ma ono inną definicję. Dla Wandy Winnipeg, awansującej społecznie dzięki kolejnym bogatym zamążpójściom, wyrachowanej nowobogackiej gminnego pochodzenia, która wstydząc się przeszłości ukuła sobie potrzeby wysoko postawionych znajomych nową tożsamość, sensem życia okazuje się uszczęśliwienie osoby, która przed wieloma laty okazała dlań odrobinę serca i dobroci. Cynicznej i rozczarowanej życiem, w którym brak jest ideałów Helene szczęście przynosi dopiero pogodzenie się z zastaną, pełną wad i niedociągnięć rzeczywistością oraz umiejętność cieszenia się z tego, że jest jak jest; kochania życia nie "za" ale "pomimo". Gdy nagła śmierć odbiera jej  Antoine'a - męża, który był jej "przewodnikiem po życiu" pozwalającym jako tako funkcjonować w świecie znienawidzonym przez Helene, kobieta do reszty pogrąża się w marazmie. Jednakże pamięć o tym wyjątkowym człowieku, którego więcej niż tylko akceptowała, każe jej wziąść się w garść. Helene zaczyna podróżować, bo "Antoine uwielbiał podróże". I to właśnie dzięki temu krokowi los stawia na jej drodze człowieka, który prawdopodobnie wypełni sensem resztę jej dni. Tajemnicza i zaskakująca jest historia Odile Vernisi, paryżanki żyjącej w wymaginowanym świecie ułudy. Choroba zmienia jej życie w koszmar, w którym po mieszkaniu przemyka w nieznanych celach obca kobieta, w którym mąż bez powodu od niej odchodzi i pobiera się z młodszą, ma z nią dzieci; w końcu dochodzi do tak niewyjaśnionych zdarzeń jak odnalezienie na półce wydrukowanej pracy doktoranckiej nad którą właśnie pracuje. Odile widzi zjawiska niewyjaśnialne i uczestniczy w niezrozumiałych wydarzeniach - taki jest jej chory świat... Dla tej kobiety szczęściem może być już tylko całkowity triumf choroby, który da jej ukojenie wynikające z całkowitej utraty pamięci. Szczęścia nie udaje się odnaleźć Aimee - jej życie upływa pod znakiem kochanka Georges'a, który, mimo deklarowanego jej płomiennego uczucia pozostawia ją samą sobie po 25 latach romansu. Na domiar złego pięćdziesięcioletnia Aimee traci pracę. Wtedy dokonuje specyficznego podsumowania swojego życia, ponieważ czyni to przez przymat materialnych dowodów uczucia mężczyzny - rezultat okazuje się pożałowania godny. Biżuteria od Georgesa jest bowiem nic nie warta, a podarowany jej przezeń obraz Picassa to falsyfikat. Kobieta gorzknieje, ale bierze się w garść. W końcu dowiaduje się jednak, iż jest chora na raka. Spełnieniem dla niej okazuje się zemsta - fałszywe dzieło Picassa postanawia zapisać jako orginał łatwowiernej i naiwnej jej zdaniem opiekunce, jako nauczkę, iż dobroć w życiu nie popłaca. Jak wiele dobrego przyniesie ta decyzja nie będzie jej dane się dowiedzieć... Wszystko, co potrzebne do szczęścia miała rzekomo Isabelle - była piękna, bogata, mąż ją bardzo kochał. Jednak pewne wydarzenia sprawiły, iż kobieta dowiedziała się, że żyje w świecie fikcji - Samuel miał bowiem drugą rodzinę, miał dzieci z inną. Isabell częściowo rozumiała męża - choroba sprawiła, iż nie mogło dojść między nimi do stosunku, co uniemożliwiało im posiadanie dzieci - mimo to dręczyła męża swymi humorami i milczeniem. Doprowadziło to do tragedii. Wtedy Isabell traci swoje szczęście, tylko wydawać by się mogło po to, by wreszcie zrozumieć jak wiele było jej dane i docenić szczęśliwą przeszłość. Ułudą szczęścia musiała zadowolić się bosonoga księżniczka, która postanowiła korzystać z życia na przekór wszystkiemu. Dziewczyna na jedną jedyną noc w życiu przemieniła się w tajemniczą boginię, by uwieść nieziemsko przystojnego aktora. Zaryzykowała i triumfowała; wiedziała, czego chce. Zupełnie jednak nie jest świadoma, iż pozostaje w pamięci swego kochanka Fabiano na zawsze. Mężczyzna po 15 latach próbuje ją odszukać i choć na happy end jest już za późno, poznaje tajemnicę Donatelli. Szczęście dla innych ludzi umie wskrzesać z popiołów Odette, czyni to jednak kosztem własnego. Uczy ona ukochanego pisarza, Baltazara Balsana dostrzegać realne wartości we własnym życiu, wyciąga go ze szponów depresji. Robi to, bo umie brać życie takim, jakie jest, umie godzić się z losem i nawet lubić to kim jest i jacy są jej bliscy ( nie ma problemu z akceptacją homoseksualizmu syna). Umie też kochać, przez duże k - mądrze i  nieegoistycznie. Ostatnia historia mówi o więźnarkach umieszczonych na Syberii za postawę antystalinowską. Największym strapieniem kobiet jest brak jakiegokolwiek kontaktu, choćby nawet korespondencyjnego, z córkami. Przemyconym ołówkiem na kartkach z posklejanych papierków od papierosów piszą one do sywch dzieci listy. Listy te nie zawierają jednak rad ani wyjaśnień; piszą natomiast o czymś, co pozwala zachować pozory normalności. Córki nazywają potem zbiór tych listów "najpiękniejsza książką świata", jest to ich swoiste dziedzictwo, spadek po matkach.
   Schmitt kreśli bardzo głębokie portrety psychologiczne swoich bohaterek, ukazuje wszystkie motywacje i uwarunkowania, które zdecydowały o podjęciu takiej a nie innej decyzji. Schmitt zna kobiety. Nie zawsze jego bohaterki mają kolorowo; opowiadania są raczej gorzkie w smaku. Zawierają jednak spory ładunek prawdy o życiu - w ślepej pogoni za szczęściem łatwo je przeoczyć. Szczęście najczęściej jest bardzo blisko, trzeba tylko umieć je dostrzegać. Czasem najbardziej unieszczęśliwić umie właśnie pragnienie bycia szczęśliwym. Taki paradokslany i absurdalny wniosek...
   Spis utworów Erica-Emmanuela Schmitta:
Powieści:
1) Ewangelia według Piłata (2000)
2) Pan Ibrahim i kwiaty Koranu (2001)

3) Przypadek Adolfa H. (2001)
4) Kiedy byłem dziełem sztuki (2002)
5) Oskar i pani Róża (2002)
6) Dziecko Noego (2004)
7) Odette i inne historie miłosne (2006)
8) Moje życie z Mozartem (2008)
9) Marzycielka z Ostendy (2009)
10) Ulisses z Bagdadu (2010)
Sztuki teatralne:
1) Małe zbrodnie małżeńskie (2003)
2) Tektonika uczuć (2007)
Ilość stron: 242
Moja ocena: 4+/6

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

czwartek, 17 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  34 663  

Dzisiaj mamy:

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

O mnie - Molly

Absolwentka filologii polskiej, od niedawna żona zamieszkała w mazowieckim. 22latka zakochana w książkach, dobrych filmach i uwielbiająca gotować:) Wierna fanka Whartona i kawy :)

Teraz czytam: "W pewien wrześniowy poranek" - Karen Kingsbury oraz "Milczenie" - Beate Teresa Hanika

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Podczytuję:

Zaszeleściło już 539 kartek

Statystyki

Odwiedziny: 34663
Wpisy
  • liczba: 58
Bloog istnieje od: 2732 dni

A na mojej półce: Zapasy z życiem - Eric Emmanuel Schmitt | Cień wiatru - Carlos Ruiz Zafon | Zielona mila - S. King | Dziecko z chmur - J. Bigos, B. Mozer | Mężczyzna, kobieta i dziecko - Erich Segal | Pamiętnik - Nicholas Sparks | Gdy zabili naszego ojca - Loung Ung | Jeszcze żyję... - Joanna Tlałka - Stovrag | Sladami drzewa sandałowego - Asha Miro, Anna Soler - Pont | W pewien wrześniowy poranek - Karen Kingsbury | Milczenie - Beate Terese Hanika | Demon i panna Prym - Paulo Coelho | Ani z widzenia, ani ze słyszenia - Amelie Nothomb | Dziecko dla początkujących - Leszek K. Talko | Żona mormona - Irene Spencer

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl